Tego dnia
pracodawca wyjątkowo źle się czuł. Kierowany poczuciem obowiązku,
postanowił jednak udać się do firmy – warsztatu samochodowego,
gdzie do pilnej naprawy zakwalifikowane były trzy pojazdy. „Wydam
dyspozycję pracownikom i wrócę z powrotem do łóżka” –
pomyślał. W warsztacie zatrudnionych było 4 pracowników w wieku
od 19 do 35 lat. Najmłodszy pracował dopiero od 3 miesięcy, jednak
ze względu na ukończoną kierunkową szkołę zawodową, nadzwyczaj
sprawnie radził sobie z samochodami.
Pracodawca dotarł
do firmy wydał pracownikom polecenia, a następnie wrócił do domu.
„W razie czego dzwońcie!” – powiedział na odchodne. Mógł
sobie pozwolić na opuszczenie zakładu pracy, bo po pierwsze miał
zaufanie do pracowników, a po drugie mieszkał kilkadziesiąt metrów
dalej. Nie minęła godzina, a telefon z warsztatu zjeżył mu włosy
na głowie: „Szefie, był wypadek! Przygniotło młodego!” –
relacjonował jeden z pracowników.
